
Łapa i Mekong Minetaur zaczęli siać terror w dom w okolicach wiosny 2005. Nie było pierdolenia- od razu kop w dupę! I tak siejąc trwogę musieli się przy kompletowaniu składu borykać nieboracy z tabunami paziów, którzy albo nie dawali rady, albo po prostu okazywali się jebanymi w rzyć katamitami. Nie było dobrze- nie było konciapstwa, nie było składztwa- niczego nie było! Pomimo to nie poddali się w swej zacnej walce, prowadząc dżihad oto, by grać nutę z kopem w ryj, coś co łączy dotychczasowe generacje undergroundowych zespołów z pogranicza punk, crust i thrash rodem z lat osiemdziesiątych wraz z współczesną agresją naszego splugawionego społeczeństwa.
Od początku założenia były takie aby nie odpierdalać maniany! Chcieliśmy iść własną drogą, którą staramy się tworzyć sami. Więc?
"Bóg nagrodził męstwo", dzięki czemu do rodziny patologiczno terroryzującej przyłączyli się kolejni niezastąpieni napierdalacze, czyli Mosh i Picho. Wizyta miłosiernego sługi natchnęła ujeżdzaczy, aby przyjebac pierwszym gigiem! Prawdziwy Wielki Terror zaczyna się wraz z "Shit Fuck Kill", więc to dopiero początek! Nie będzie dziewiątego thermidora, nie liczcie na to.
Nie wspominając dalej tych, którzy dali nam konkretnie po dupie, nie przejmujemy sie całą jebaną sprawą. Po wielu straconych godzinach, po wielu walkach z paziami którzy zwykle wybierali drogę walenia chujem w gruszę, dajemy radę w cztery osoby jako full terror squad.
Mimo tego calego pierdolenia chcemy podziękować wielu za współpracę oraz wspólne pierwsze koncerty, a przede wszytkim wielkie elo dla Nohorna, Ziemniaka, Lobo i Ewki. I takim oto sposobem, jedziemy dalej...
W roku 2008 nastąpiły kolejne zmiany personalne! Na miejsce Picho wskakuje Tomek, znany również z Fortress. w 2009 Odchodzi również Mosh, na którego miejsce wskakuje Rudobrody. Przygotowywując nowy materiał napierdalamy daleeej!

